sobota, 16 czerwca 2018

ZIELONA PRZYSTAŃ NAD PŁONIĄ - Szczecin Jezierzyce

Rekreacja na świeżym powietrzu · Plac zabaw · Konie · Przystań · Kajaki 

To jest coś co cieszy serce, nareszcie zaczyna się dziać w Jezierzycach. Miejsce nad Stawem Klasztornym przy moście zmienia się szybko i będzie cieszyło jak kiedyś wędrowców z okolic bliższych lub dalszych. Może zawitają tu także dawni mieszkańcy Jezierzyc...
Zielona Przystań to wymarzone miejsce dla całych rodzin. Jest duży parking z wjazdem na końcu wąwozu (mapka). Dzieci mogą tu bawić się ze zwierzakami lub na placu zabaw (np. trampoliny, piaskownica). Można pojeździć konno, popływać kajakami po pobliskich jeziorach, poskakać na trampolinie, posiedzieć przy ognisku, patrząc w wody pobliskiego stawu wsłuchując się w szum porastających brzegi trzcin...jest też miejsce na spotkania dla większej grupy osób (także salka)! Może kiedyś uda nam się napić pysznej kawy czy zjeść ciasto, a może spotka się krasnoludki z wąwozu, o których opowiadali dawni mieszkańcy Jeseritz (Günther).  Ostatnio organizowany był także "Pchli targ" dla dzieci. 
To mega pozytywne miejsce tworzone przez mega pozytywnych ludzi. Mam nadzieję, że niebawem będzie też można przenocować i zwiedzać piękny Szczecin nieco dłużej. Dla mnie rewelacja ! 

Woda, zieleń, zwierzęta, spokój, świeże powietrze... czego chcieć więcej. Serdecznie pozdrawiam. Gorąco polecam !


Anlegestelle an der Plöne
Erholung im freien ·  Freizeitgestaltung · Anlegestelle · Pferde  

Das ist etwas, was mich auch sehr freut.  Das Ort an dem Teich, gleich bei der Brücke  ändert sich schnell  und wird wie ach früher, hoffe ich Reisenden aus der Umgebung wie auch alte Jeseritzern, viel Freude bringen.
Hier  kann man reiten, paddeln (Kajaks)  und in naher Zukunft möglicherweise auch einen köstlichen Kaffee trinken oder Kuchen essen oder auch übernachten.  Nah zum Wasser kann man hier dabei auch das Rauschen des Schlifes  zu hören...
Wasser, Grün, Tiere, frische Luft und Ruhe... was will man mehr. Gerne empfohlen!

Wielki podziw i dzięki dla Zielonej Przystani. Miejsce z sercem, które trzeba odwiedzić !!! GORĄCO POLECAM !!!

KONTAKT - Strony internetowe / Internet-Seite:

ZIELONA PRZYSTAŃ FB:

https://www.facebook.com/Zielona-Przystań-nad-Płonią-476480192454696/


Stajnia Nad Zieloną Przystania FB:


Telefon / kontakt do Zielonej Przystani:

(+48) 609 535 940   

email: zielonaprzystannadplonia@gmail.com

Szczecin Jezierzyce 70-892
 ul. Mostowa 1 

Film przesłany przez Martę i Bartłomieja S

maj 2023



Poniżej mapy z dojazdem oraz zdjęcia ze strony FB Zielona Przystań nad Płonią oraz Jezierzyce242blogspot.com

Jak dojechać? Samochodem (jest miejsce parkingowe) lub autobusem - końcowy linii 79 w dzielnicy Jezierzyce i już blisko...



źródło Google maps





































05.09.2021
































od przystanku 79 w dół za mostem pierwszy dom po prawej, na początku wąwozu....trudno przeoczyć :-)






































zimą też jest pięknie 








a jak wyglądała okolica kiedyś, zdjęcia http://jezierzyce242.blogspot.com/

Zdjęcia historyczne

1932

1940




Cafe MACKENSY








więcej o Cafe Mackeny / mehr dazu :

http://jezierzyce242.blogspot.com/2012/03/restaurant-und-kaffee-zum-plonestrand.html











DOJAZD

Dąb Upiora - Rajd 2018

Z opóźnieniem, ale żeby pozostać w kontakcie z chronologicznymi wydarzeniami w kręgu naszego Dębu poniżej zamieszczam link do kilku zdjęć i informacji z tego Rajdu.
Wielkie podziękowania dla Legendziarza Mirka i Zielonej Przystani, które pięknie kontynuują nasz wspólny projekt.

Rob R dzięki za piękne fotki

https://www.facebook.com/rob.robaczek/media_set?set=a.1642517079194439.1073742198.100003084890314&type=3

Do zobaczenia za rok!!



niedziela, 8 kwietnia 2018

Szczecin Jezierzyce z satelity

Takie to proste... lubię zaglądać do Jezierzyc przez te zdjęcia satelitarne z Google Maps...













źródło Google Maps





źródło Google Maps


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Wiosna w Szczecinie... 02.04.2018

Piękne krokusy na Jasnych Błoniach...czuje się wiosnę :-)
 
 

 

 






 

 

 

 



Zdjęcia udostępniła Monika U.

sobota, 30 grudnia 2017

MARIE - BŁĘKITNY ANIOŁ Z WĄWOZU w Jezierzycach Marie – Der blaue Engel vom Hohlweg JESERITZ in Pommern

Ku pamięci mojego brata Henia (20.01.1962 - 30.12.1969) zamieszczam poniżej kolejną legendę z Jezierzyc spisaną przez naszego Legendziarza Mirosława Wacewicza. 

Jako dzieci niejednokrotnie spotykały nas podobne, niebezpieczne sytuacje w wąwozie...Każdy mieszkaniec Jezierzyc wie, jak niebezpieczne to miejsce. Pędzące wozy konne, a później samochody i motocykle często przemykały o centymetry od przechodzących tam osób... a gdy w zimie zjeżdżaliśmy wzdłuż wąwozu na sankach czy butach...robiło się niebezpiecznie, a jednak jakimś cudem udawało nam się uniknąć tego, co spotkało małą Marie Krecklow, mieszkającą kiedyś w Jeseritz, w domu przy moście. Ludzie odeszli, dom nadal stoi w tym samym miejscu...czas płynie spokojnie dalej...

 
ilustracja Marcin Yperyt Przydatek


Marie -
 Błękitny Anioł z wąwozu w Jezierzycach

autor Legendziarz - Mirosław Wacewicz

      Jakże piękna była wiosna tego roku. Uśpiona ziemia budziła się z zimowego snu. Słońce mocniej przygrzewało przeganiając ostatnie przejawy zimy… Płonia uwolniona z okowów lodu radośnie zaszemrała płynąc w swoją stronę. Cudownie jest wiosną w Jezierzycach, dolinie otoczonej dwiema puszczami, przez którą niczym błękitna wstęga przepływa rzeka Płonia.

Ptaki wszelkich gatunków swoje trele śpiewają, obwieszczając światu czas miłości, radości…
Była sobota, mieszkańcy niewielkiej wioski położonej nieopodal Szczecina zajęci byli swoimi codziennymi sprawami. Gospodarze po oporządzeniu inwentarza wygonili bydło na pastwiska by pasło się pierwszą wiosenną trawą. O poranku słychać było tylko trel słowika, szczekanie psów i muczenie krów. W Gospodzie pod Lipami krzątano się w oczekiwaniu na spodziewanych gości. Również gospodarze Młyna nad Piwniczną Strugą (Kellerbecker Mühle) nie próżnowali. Wiadomo wszak, że niebawem przyjedzie kolejka, z której wysypią się miastowi ze Szczecina. Młynarzowa wraz z córkami szykowała wspaniałe wypieki i inne smakowitości. Młynarz z piwniczki wytoczył już beczki piwa i różne trunki powystawiał. Strudzeni wędrowcy przyjdą do młyna by ugasić pragnienie i skosztować słynnych potraw Pani Erny. Z oddali słychać gwizd nadjeżdżającej lokomotywy…  

    Dzieci swoim zwyczajem radując się słonecznym dniem, rozbiegły się po okolicy czyniąc rwetes wielki. Każde dziecko starało się zebrać pierwsze wiosenne kwiatki, kaczeńce rosnące nad stawem, przylaszczki przyciągające wzrok swoim błękitem. Bukieciki z tych kwiatków sprzedawali gościom odwiedzającym gospodę i młyn za 5 Pfeningów.  

    Marie przyglądała się temu wszystkiemu zza szyby swego domu stojącego w pobliżu mostku nad rzeką. Och jak chciała pobiec z dziećmi. Chłonęła każdy dźwięk, każdy zapach… Płakała, gdy mama zakazała jej wyjścia i długo prosiła by choć na podwórku się pobawić. Była jeszcze zbyt mała, by mogła biegać swawolnie ze starszymi dziećmi. Mama chcąc pocieszyć swoje maleństwo zabrała ją nad staw gdzie nazbierała dla niej żółtych kaczeńcy. Pokazała córeczce jak z kwiatków splatać wianek, który nałożyła na ukochaną główkę. Marie wyglądała jak aniołek, strojna w błękitną sukienkę z rozpuszczonymi blond włoskami w wianku z żółtych kwiatków na głowie…  

    Stary woźnica Otto, którego ludzie wynajmowali do przewozu różnych rzeczy tego dnia wykonał kolejny kurs z Glinnej. Przewoził meble dla młodego małżeństwa, które właśnie rozpoczynało nowe życie na swoim w Jezierzycach. Strudzony i spragniony nie odmówił poczęstunku. Na stole pojawiły się potrawy, butelka, kieliszki… Konie znają drogę i trafią do domu – pomyślał Otto, spełniając kolejny toast. Mocno chwiał się na nogach, gdy usiadł na koźle i cmoknął na konie poganiając je lekko batem. Przysypiał, gdy jakieś zwierzę wyskoczyło na drogę płosząc konie. Na nic zdało się ściągnięcie lejcami, wóz nabierał prędkości na drodze, która w tym miejscu lekko opada prowadząc przez wąwóz…  

   - Jaki piękny ptaszek, pomyślała Marie wybiegając na drogę przez uchyloną furtkę.

Wszystko odbyło się szybko. Rozpędzone konie ciągnące wóz wyłoniły się zza zakrętu.

Dziewczynka nie zdążyła nawet krzyknąć… Tylko żółty wianek wolno opadł na bruk, po którym spływała krew. Ptaszek smutno śpiewał swoją pieśń…

Rodzice  nie mogli pogodzić się z tą tragedią. Odeszło ich słoneczko, ukochana córeczka. Jezierzyce i okolica długo trwało w żałobie.   

     Przetoczyła się wojna, wymazując wszystko. Po wojnie dawni mieszkańcy zostali wysiedleni. Zabrali swoje smutki, radości, wspomnienia. Żaden z nowo przybyłych mieszkańców nie wiedział o smutnej historii, która rozegrała się przed wielu laty przy wjeździe do wąwozu.  

     Nowi gospodarze, przybyli tu z dalekich kresów dawnej Rzeczypospolitej. O ich losie zadecydowali wielcy tego świata debatując nad mapami i traktatami. Politycy nie dbają o maluczkich, rozprawiając o granicach tworzą nowe podziały. Rozpoczęła się „wędrówka ludów”. Stuk, puk, stuk, puk, pociągi mknęły po torach w różne świata strony uwożąc z sobą smutek, strach, nadzieję, miłość i wiele innych bagaży zabranych w pośpiechu przez ludzi.

   Stacja końcowa – Szczecin (choć jeszcze wiele napisów nie zdążono zamalować Stettin), - „Dziki Zachód”, „Ziemia Wyzyskana” ileż to podróżni nasłuchali się w pociągu opowieści o tym mieście. Każda bardziej przerażająca, trwogę budząca w sercach pionierów, przeznaczonych do zasiedlenia tych ziem. Werwolf, szabrownicy, te tematy wciąż wracały w dyskusjach ludzkich, rodząc strach, niepokój. Pociąg dojechał do stacji końcowej, ludzie zgodnie z przydziałem rozjechali się po okolicy zajmując przyznane im domostwa.  

     Tworzył się nowy rozdział w dziejach niewielkiej wioski leżącej nieopodal Szczecina – Jeseritz, nazwanej obecnie Jezierzyce.  

     Pionierzy, choć pełni trwogi, oswajali nową ziemię. Ludzie wciąż z nostalgią wspominali porzuconą ojcowiznę, pełni zapału starali się zagospodarować to co dostali. Mijały lata, umierali najstarsi, a ich miejsce zajmowali nowonarodzeni. Życie toczyło się własnym torem. Rolnicy zgodnie ze swym zwyczajem, który jest zawsze zgodny, uprawiali ziemię, siali pola. Ich pracą kierowały tylko Pory Roku.  

    Henio był żywym dzieckiem, blondynek z niebieskimi oczami, wszędzie go było pełno. Ileż to razy w Jezierzycach słyszano głos zatroskanej matki wołającej swego pierworodnego:

- Henio, Henio…ooooooo!!! – Wiatr porwał wołanie…

Tak działo się codziennie, wszak świat dzieci rządzi się własnymi prawami, których dorośli nie są w stanie zrozumieć.

   Największe marzenie dzieciństwa, rowerek, spełniło się pewnego dnia w małym świecie Henia, wówczas to dziecko poczuło, że świat leży u jego stóp. Wielkie wyprawy, podróże o których słyszał od dorosłych, teraz sam wyruszy w świat, by go poznać.

  Wpierw nieśmiało Henio jeździł po podwórku. Później była uchylona furtka, która otwierała granicę. Coraz raźniej chłopczyk zapuszczał się w nieznane tereny. Raźno przebierał nóżkami na swym rowerku nabierając pędu. Jakże beztroskie jest dzieciństwo…  

    Zdarzyło się pewnego razu, że dzieci zakład zrobiły między sobą, jak zawsze w zwyczaju miały gdy nowego kandydata przyjmowały.

      Henio, dziarsko podjął wyzwanie, gdyż wielokrotnie już podjeżdżał pod górkę wiodącą przez wąwóz. Znał drogę, nóżki mocno naciskały na pedały, raz za razem. To jest proste, zdążył pomyśleć, nim wylądował na poboczu.

       Wiele się zdarzyło wówczas, a ludzkie wejrzenie tego nie ogarnie. Jam tylko, jeśli pozwolicie zdołam wam opowiedzieć:

      Henio przebierając nóżkami ruszył dziarsko od mostu na Płoni. Ach, jak wezbrało odwagą dziecięce serce, w tej chwili był pewien, że pokona cały świat. Rowerek popychany małymi nóżkami pokonywał kolejne metry. Już wjeżdżał do wąwozu, tam gdzie pierwsze domostwo gdy jakaś siła odepchnęła go na pobocze. Dziecko nie zdążyło się otrząsnąć, gdy z góry drogą przejechał rozpędzony wóz, znerwione konie poniosły w dal.

     Rowerek na drodze, płaczące dziecko i matka bieżąca do niego.

- Henio, Henio,.. ooooooo – wiatr rwał wołanie.

     Kobieta złapała chłopczyka i przytuliła go mocno.

- Mamo, – odezwał się Henio, wyswobodziwszy się z objęcia, -  spójrz tam, wskazał palcem.

Matka choć wzrok skierowała we wskazanym kierunku nie ujrzała tego co jej syn.

- Zobacz, - Henio mówił, - to dziewczynka w niebieskiej sukience w żółtym wianku tam stoi, ona mnie uratowała.

       Kobieta choć starała się zobaczyć coś więcej, nic nie dostrzegła, jedynie błękitny blask, jakiś cień, wszystko to co później zapomniała.

To zdarzyło się po wojnie. Wówczas ludzie nadal starali się zagospodarować w nowej rzeczywistości. Jednakże historia toczyła się dalej…   

     Koniec lat siedemdziesiątych, gdzieś na ulicy Relaksowej w Jezierzycach będących obecnie dzielnicą Szczecina trwała w najlepsze prywatka. Młodzi ludzie bawili się w najlepsze świętując urodziny kolegi. Impreza trwała do białego rana. Wojtek przebudził się pierwszy, widząc braki w barku zarządził zrzutkę na wódkę. Znał pewne miejsce w okolicy gdzie o każdej porze można było kupić alkohol. Na odwagę łyknął jeszcze kielicha i wsiadł do Fiata 126 p, z którego był bardzo dumny. Silnik zaskoczył i charakterystyczny dźwięk rozszedł się po okolicy. Wóz wjechał na drogę, minął zakręt skręcając w ulicę Mostową, zmierzając prosto przez wąwóz w stronę mostu.  

    Adam, student Politechniki Szczecińskiej wybrał się właśnie na wędrówkę. Zmierzał w stronę Kołbacza, o którym słyszał wiele ciekawych historii. Wstał skoro świt, założył mocno zużyte buty i wyszedł z akademika by zdążyć na pierwszy autobus. Szedł ulicą Topolową w stronę mostku. Gdy zbliżył się w pobliże wąwozu jakaś siła kazała mu się zatrzymać. We mgle dostrzegł błękitną postać smutnie spoglądającą w jego stronę. Odruchowo odskoczył lądując w krzakach. W tym momencie czerwony maluch z piskiem opon wyłonił się zza zakrętu pędząc w dół. Niewiele brakowało.

     Tak to Niebieska Zjawa z Jezierzyckiego Wąwozu uratowała Adama. Ile jeszcze i kogo uratował ten duszek nie sposób dziś dociec.

     Gdy będziesz przechodził w pobliżu tego wąwozu i zobaczysz w dali niebieską postać Uważaj!... Dziewczynka która zginęła tu przed wielu laty czuwa by nikomu więcej nie stała się krzywda.  




Link do historii Marie:

 


 
 
 
 
Henio z siostrą Elą, Jezierzyce rok 1966